Naprzód Lipiny logo klubuZagrali w półfinale Pucharu Niemiec, ale na polską ekstraklasę byli za słabi. Obok poznańskiej Legii i Unii Lublin, to Naprzód jest największym przegranym eliminacji do Ligi. Dlaczego nie udało się w Lipinach?


© Autor: Jakub Malicki

Wyjątkowo zacznę dziś smutną refleksją – jak to się dzieje, że kluby z bogatą historią, gasną w tej naszej kapitalistycznej rzeczywistości? Poza garstką działaczy i historyków, bo już nawet nie dziennikarzy – ich los nikogo dzisiaj nie obchodzi, co zaprowadziło te wieloletnie organizacje sportowe do ponurej wegetacji na końcu hierarchii rozgrywek… Dlaczego dzieciaki bardziej fascynują się tysięcznym meczem Barcy z Realem, które mogą podziwiać jedynie na ekranie telewizora, streamingu on-line lub kolejnej edycji gry FIFA, a niewiele ich obchodzi, co dzieje się na stadionie za miedzą? Jest to w moim odczuciu najbardziej bolesny skutek tej naszej pogoni za „poprawieniem sobie”, pościgiem za kasą – bo przecież życie coraz droższe – ślepym konsumpcjonizmem i brakiem jakiejkolwiek refleksji nad otoczeniem. Nasze życie zwirtualizowało się i jesteśmy coraz mniej chętni by spotykać się w realu, szukać wspólnych celów. Coraz rzadziej potrzebujemy masowej celebracji wydarzeń lokalnych, dlatego ta piłka w niższych ligach niewielu już obchodzi, a frekwencja na meczach ekstraklasy jest równie marna, biorąc pod uwagę skalę działań marketingowych.

Trudno narzekać tu na bierność ludzi, bo jest to skutek, a nie przyczyna upadku klubów sportowych, o których czasami możecie tu przeczytać. Winni takiej sytuacji są przeważnie działacze, którzy wybrali trwanie na coraz bardziej kurczącym się poletku, niż próbę otwarcia i zaangażowania społeczności lokalnej w życie klubu. Łatwiej narzekać na brak środków od miasta niż spróbować zbudować lepszą pozycję takiego klubu. Teraz nic im już nie pozostało, oprócz wspomnień – jak to kiedyś było wspaniale, gdy cała dzielnica żyła meczem miejscowej drużyny.

„NaprzódStadion Naprzodu Lipiny; foto: Google maps

Nie twierdzę, że to działacze przyczynili się do upadku klubu w Lipinach, choć znajdziemy tam przykład roztrwonienia niemałego potencjału społecznego. W tej 20-tysięcznej osadzie przed wojną, od 1951 r. dzielnicy Świętochłowic, wszyscy żyli meczami Naprzodu. Kopanie piłki było tam – jeśli nie jedyną – to główną rozrywką przez całe dekady. Wpływ na popularność futbolu miało wiele kwestii, na pewno przeszłość tych ziem, opory przed germanizacją na początku XX wieku i życie sporej grupy ludzi na niewielkim obszarze. To sprzyjało rywalizacji i tworzeniu drużyn. Nic dziwnego, że województwo Śląskie, najmniejsze pod względem powierzchni II RP – zrodziło tak wiele silnych klubów. W przedwojennej ekstraklasie zagrało aż 5 tamtejszych drużyn, tyle samo co pionierski w naszym futbolu Kraków. A Ślązacy mogliby zostać samodzielnym liderem, gdyby drużyna Naprzodu Lipiny miała więcej szczęścia w eliminacjach…


Patriotyczne korzenie

Klub powstały w marcu 1920 r. w Lipine – jak brzmiała niemieckojęzyczna nazwa wsi leżącej pomiędzy Bytomiem (Beuthen) a Świętochłowicami (Schwientochlowitz) – miał być nośnikiem wartości patriotycznych w czasach powstań śląskich. Podobnie jak Polonia Bytom, Śląsk Świętochłowice, Ruch Wielkie Hajduki czy Pogoń Katowice, tak i Naprzód został stworzony przez członków Polskiego Komisariatu Plebiscytowego, by zapobiegać grze polskiej młodzieży w niemieckich klubach, a więc ich germanizacji. Wszystkie te kluby miały pierwotnie biało-niebieskie barwy z przedwojennej flagi polskiego Górnego Śląska, a ich gracze występowali w reprezentacji Polski.

Naprzód Lipiny logo klubuDrużyna Naprzodu Lipiny w 1936 r.; Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Ikonami Naprzodu zostali bracia Wilhelm i Ryszard Piec, przedwojenni reprezentanci Polski, podobnie jak Erwin Michalski. W latach 60-tych karierę piłkarską zaczynał tam słynny Antoni Piechniczek. Klub czterokrotnie wygrywał okręgowe rozgrywki piłkarskie na Górnym Śląsku, po wojnie zaliczył 12 sezonów w II lidze. Jak to się stało, że nigdy nie przekroczył progu ekstraklasy, co udało się dwukrotnie lokalnemu rywalowi – Śląskowi Świętochłowice?


Przegrane eliminacje do elity

Wydaje się, że winę za brak awansu możemy zrzucić na nieszczęśliwe przypadki lub brak poważania działaczy w środowisku piłkarskim. Drużynę mieli silną, skoro potrafiła utrzymać się w górnośląskiej czołówce przez kolejne 16 lat. Co więcej, Naprzód pięciokrotnie walczył o ekstraklasę, ale silniejsze okazywały się drużyny: ŁTSG i Lechia w 1929 r. (łodzianie awansowali do ekstraklasy), WKS 22 pp Siedlce w 1931 r., WKS Śmigły Wilno dwa lata później, który wygrał 4-2 w trzecim meczu (niedokończonym), sąsiedzi ze Świętochłowic w 1934 r. (w bezpośrednich meczach 0-0 i 1-2) oraz Brygada Częstochowa w 1937 r.

Najbliżej sukcesu byli w 1933 r., gdy dotarli do finału eliminacji, lecz dwukrotnie przegrali z wojskowymi z Siedlec (3-4, 1-2). Kłopotliwa okazała się także drużyna z Wilna, która do Ligi dostała się w 1937 r., pokonując m.in. częstochowską Brygadę, której wyższość musiał uznać Naprzód.

Naprzód Lipiny logo klubuNa koniec wspomnienia przedwojennych losów drużyny z Lipin, przyjrzyjmy się znakowi klubu z tamtych czasów, który miał formę chorągwi o niebiesko-biało-czarnych barwach. na niebieskim polu widniał akronim TS od Towarzystwo Sportowe, który to człon widniał w ówczesnej nazwie klubu.


Lipiny w finale Pucharu Niemiec (Pucharu Tschammera)

W 1939 r. Niemcy zmienili nazwę klubu na Turn- und Sportverein (TuS) Lipine, a klub ten – z Polakami w składzie – uczestniczył w rozgrywkach III Rzeczy. W 1942 r. mierzył się po drodze z innymi drużynami z polskich terenów: LSV Boelcke Krakau (5-2 w Krakowie), SpVgg Breslau 02 (4-0 w Lipinach), LSV Adler Deblin (4-1 u siebie), w ćwierćfinale trafili na  Blau-Weiß 90 Berlin gromiąc 4-1. Dopiero w półfinale wysoko przegrali z TSV 1860 München (0-6), który następnie trymfował w rozgrywkach po zwycięstwie z Schalke 04. Co ciekawe, graczem zwycięskiej drużyny i królem strzelców tych rozgrywek został Ernest Wilimowski! Sukces czy hańba dla Polaków – odpowiedzcie sobie sami.


Na zapleczu ekstraklasy

Ciekawe, że klub nie doczekał się większych represji ze strony władz po wojnie. W trakcie reorganizacji sportu został włączony do zrzeszenia Stal przy hucie cynku „Silesia” w Lipinach. W 1951 Lipiny zostały włączone w obręb Świętochłowic, stając się dzielnicą miasta. Drużyna z Lipin rywalizowała wówczas w II lidze, kończąc przeważnie rozgrywki w górnej połówce. Do 1962 roku rozegrała 12 sezonów na zapleczu ekstraklasy, najwyższe miejsca zajęła w 1949 (3. ze stratą 7 punktów do awansującego wyżej Górnika Radlin) oraz w 1961 (3. ze stratą 2 punktów do awansującej Arkoni Szczecin i 10 do Gwardii Warszawa).

Przyczynę tej nieudolności wskazuje Paweł Czado na swoim blogu, który wspomina, że w latach 60. działacze Naprzodu – marzący o ekstraklasie – pojechali do Warszawy z pretensjami, że są notorycznie krzywdzeni przez sędziów, usłyszeli w odpowiedzi: ”A po co w Lipinach ekstraklasa? Wy przecież nawet dworca kolejowego nie macie…”.

Naprzód Lipiny logo klubuI tak widocznie działacze klubu z Lipin byli zbyt mało wpływowi, do tego wielce pokorni na działania władz i fuzje z drużynami z sąsiedztwa. W połowie lat 50-tych Naprzód odzyskał swoją nazwę i znak zbliżony do przedwojennego, lecz wkrótce trafił pod opiekę miejscowej kopalni Matylda. W późniejszych latach rozpoczął się okres fuzji i zmian zakładów patronujących piłkarzom, który jednak nigdy już nie przywrócił klubu na 2. poziom rozgrywek.

Pierwsza fuzja miała miejsce w 1965 r., gdy Naprzód połączono z Czarnymi Chropaczów, a nowy twór zyskał nazwę Naprzód-Czarni Świętochłowice, pozostając pod opieką połączonych kopalni „Śląsk” i „Matylda”. 4 lata później doszło do kolejnej fuzji – tym razem z Górnikiem Świętochłowice, którym opiekowała się Kopalnia „Polska” a nowy twór otrzymał nazwę KS Górnik Świętochłowice.

Górnik Świętochłowice logo klubuPo kolejnej fuzji, w 1974 r. z Partyzantem Chorzów, Naprzód odzyskał swoją nazwę, poprzedzoną jednak członem Górniczy Klub Sportowy. Z tego okresu wywodzi się znak, którym klub posługuje się dzisiaj – z charakterystyczną tarczą barwy niebieskiej, podzieloną na 2 części – górną w barwach górniczych przedzieloną polskimi barwami oraz dolną w niebiesko-białych kolorach klubowych, na części wzorów otoczony wieńcem laurowym.

W XXI wiek drużyna wkraczała z nową nazwą – od 2000 r. jako Świętochłowicki Klub Sportowy „Naprzód” Lipiny”, lecz starymi problemami. Sportowo sięgnęła dna w 2005 r., gdy spadła do klasy B. Szczęśliwie po roku udało się wrócić poziom wyżej, a w 2015 dostali się do ligi okręgowej. Po dwóch latach znowu trafili do A klasy, w której spotkali się w tym roku z drużyną, której nazwa widnieje w tabeli wszech czasów ekstraklasy.

We wrześniu zlali 1. FC Katowice w stosunku 5-0 i choć katowiczanie nie mają nic wspólnego z przedwojenną niemiecką drużyną, to niech to będzie optymistyczny prognostyk dla drużyny z Lipin.


Opinia o znaku

Długo przymierzałem się do wpisu o Naprzodzie Lipiny, bo klub ma zagmatwaną historię i niejednolitą symbolikę, a także niewystarczająco wiele źródeł by tę historię dokładnie odtworzyć. W moim przekonaniu jest jednak wart zapamiętania, choćby ze względu na przedwojenne boje w eliminacjach do ekstraklasy. Dzisiaj jawi się jako dogorywający 97-latek i pozostaje mieć nadzieję, że „Orłom” uda się dotrwać do setki. Klub ten nie jest w Świętochłowicach tak popularny jak Śląsk (szczególnie żużlowy) – choć i temu rywalowi zapewne daleko do „Niebieskich” z Chorzowa – dlatego przyszłość nie maluje się w różowych barwach.

W przeszłości Naprzód ocierał się o piłkarską elitę, lecz obecnie szanse powrotu do ogólnopolskiej piłki są znikome. Szkoda, że w ostatnich latach nie próbowano przywrócić znaku, który towarzyszył drużynie w bojach o ekstraklasę, na przykład tego, który wyeksponowałem pod tytułem wpisu. Obecnie używają pokracznego wzoru, z zielonym wieńcem i niezbyt interesującym liternictwem.

Naprzód Lipiny logo klubuAktualny znak jest może bardziej oryginalny od historycznej chorągwi, ma także swoją blisko półwieczną historię – zaczerpniętą od świętochłowickiego Górnika. Nie widzę w nim jednak żadnego charakterystycznego symbolu, ot kompozycja nazwy klubu, dziwacznej tarczy i sielskiego wieńca. Font Arial użyty w napisach nie jest również interesującym rozwiązaniem, wieje nudą lat 90-tych.

Ciekawe, czy uważacie podobnie? Aktualny znak klubu oceniajcie w poniższej ankiecie, ale jeśli nie zgadzacie się z opinią autora, napiszcie koniecznie w komentarzu uzasadnienie.

Naprzód Lipiny logo klubu

Jak oceniasz aktualny znak Naprzodu Lipiny (Świętochłowice)?

  • 1 / koszmarny (44%, 17 razy oceniany)
  • 2 / niedopracowany (36%, 14 razy oceniany)
  • 3 / poprawny (13%, 5 razy oceniany)
  • 5 / doskonały (5%, 2 razy oceniany)
  • 4 / wartościowy (3%, 1 razy oceniany)

Ilość głosów: 39

Loading ... Loading ...


Ocena znaku polskielogo.net:

Oryginalność

Czytelność

Precyzja wykonania

Liternictwo

Ponadczasowość formy

Średnia ocena: 2,4


Źródła:
Andrzej Gowarzewski: Księga pamiątkowa 80 lat OZPN Katowice; GiA, Katowice 2000
Jan Goksiński: Klubowa historia polskiej piłki nożnej do 1939 roku; tom II; kluby; Warszawa 2013

TuS Lipne na Wikipedii
90minut.pl
Blog Pawła Czado

dostęp: 2017/11/27